piątek, 2 listopada 2012

Jeden



Nowy dom nie wprawdzie tak duży jak ten w Polsce, ale nie mogłam narzekać. Miałam  prawie o połowę mniejszy pokój, którego ściany były koloru błękitnego. Biała toaletka, łóżka i komoda. Miałam jeszcze drzwi, które prowadziły do mojej garderoby. Strasznie mi się spodobała! Dużo miejsca na moje ubrania i inne pierdoły, które w starym domy były na strychu. Ogólnie w pokoju dominował złoty, niebieski i biały. Szerokie łóżko było wyższe niż od mojego poprzedniego. Kiedy wyglądnęłam przez okno niestety byłam trochę rozczarowana. Myślałam o jakimś pięknym widoku. Niestety widziałam tylko okno do czyjegoś pokoju.
Przysiadłam sobie na parapecie, który był o wiele niższy niż w Polsce, wyścielony poduszkami i obity złotym materiałem. Rodzice naprawdę się postarali.
Pokój był świetny. Pytanie jaka będzie szkoła? Czy znajdę jakichś przyjaciół? I czy będę wszystko rozumiała? Co prawda przez ostatni rok uczyłam się angielskiego dosyć intensywnie, ale to nie to samo. Tutaj mówią z akcentem. Właściwie to ja też, ale mój jest polski, a ich irlandzki. Do szkoły idę dopiero od poniedziałku, a jest środa. W piątek za to jadę odebrać mundurek. Ciekawe jak wygląda?
-Karo!- zawołała mnie mama- przesunęłam gitarę i walizki pod ścianę i ruszyłam na dół.
-Gdzie jesteś?- zapytałam.
-W kuchni, kochanie!- odpowiedziała mama.
-A gdzie jest kuchnia?- zapytałam nieco zdezorientowana.
Mama się za zaśmiała.
-Co chciałaś?- zapytałam, kiedy w końcu dotarłam do niej.
-Listonosz się pomylił i przyniósł nam listy sąsiada. Mogłabyś je odnieść?
-Jasne. Który dom?
-Ten po lewej.
-OK- założyłam moje botki na szerokim obcasie, długi szary sweter i wyszłam z listami w ręku.
Pogoda była nie najgorsza. 18 stopni i lekkie zachmurzenie. Rozglądnęłam się po okolicy i nie chciało mi się wierzyć ze przez najbliższe parę lat będę tu mieszkać i się uczyć.
Kiedy wyszłam już z naszej posesji skręciłam w prawo po czym zatrzymałam się pod furtką identycznego domu jak nasz. Identyczna weranda i identyczne ramy w oknach. Nawet trawnik był ścięty tak samo jak nasz. Otworzyłam niską furtkę, która sięgała mi do pasa i weszłam. Rozglądnęłam się dookoła i ruszyłam w stronę białych drzwi.
Zapukałam trzy razy i po chwili usłyszałam kroki i śmiechy. Drzwi mi otworzył wysoki niebieskooki blondyn. Zauważyłam jeszcze kilku chłopaków za nim w salonie jak grali w Fife.
-Hej- powiedziałam uśmiechnięta.
-Hej- odpowiedział mi przyjaźnie.
-Listonosz się pomylił i przez przypadek przyniósł nam te listy- podałam mu trzy koperty, a kiedy nasze palce się zetknęły posłał mi ciepły uśmiech.
-Dziękuję- odpowiedział.
Kiedy już zeszłam z werandy zawołał:
-Czekaj- zatrzymałam się i odwróciłam- Gdzie mieszkasz?- podeszłam pod stopień i powiedziałam:
-Dzisiaj się wprowadziłam do tego domu- i pokazałam palcem na identyczną budowlę obok.
Kiedy się nie odzywała powiedziałam- Miło było cię poznać. Do zobaczenia- i ciepło się uśmiechnęłam.
-Do zobaczenia- odpowiedział mi nieco skrępowany.
Czułam jego wzrok na moich plecach, jednak nie odwróciłam się. Szłam jak najlepiej potrafiłam.

~Perspektywa  Nialla~

-Nialler, kto to był?- zapytał Louis z salonu.
-Nowa sąsiadka- odpowiedziałem dalej nieco oczarowany.
-Oho- zaczął Harry- To niezła musiała być ta sąsiadka.
-Oh przestań. Nie szukam teraz dziewczyny, dobrze o tym wiesz- wziąłem puszkę coli, napiłem się łyka i usiadłem obok Liama.
-Serce nie sługa- powiedział Zayn- Też tak myślałem dopóki nie poznałem Perrie.
-Właśnie blondasie. Nawet nie zauważysz jak się zakochasz w jednej z fanek- dodał Liam.
-Ale ona mnie nie poznała. Poza tym ma akcent, więc przeprowadziła się z jakiegoś innego kraju.
-Możliwe- powiedział Harry- Ale teraz chodźmy  porobić coś innego.
-Nawet nie zapytałem jak ma na imię- idiota ze mnie.


~Perspektywa Karo (Wieczór)~

Podeszłam do okna i je otworzyłam na oścież. Dom naprzeciwko był strasznie blisko. Mogłam nawet zaglądnąć przez okno do pokoju.
Wzięłam gitarę do ręki, usiadłam na parapecie i zaczęłam delikatnie szarpać za struny. To mnie zawsze uspokajało. Zamknęłam oczy i zaczęłam cicho nucić coś pod nosem. Dałam ponieść się chwili. Kiedy skończyłam wymsknęło mi się ciche westchnienie. Usłyszałam brawa, więc szybko odwróciłam głowę o 90 stopni w prawą stronę.
To był ten chłopak z sąsiedztwa. Opierał się o taki sam parapet jak mój i delikatnie uśmiechał.
-Nieźle- stwierdził. Zarumieniłam się nieco.
-Dzięki- odpowiedziałam nieco zawstydzona.
-Więc jak masz na imię?- zaczął nieco nie pewnie.
Odłożyłam gitarę na bok i usiadłam naprzeciwko jego okna.
-Caroline, ale mów mi Caro. A ty?- zapytałam.                       
Zrobił nieco zdziwioną minę i po chwili powiedział:
-Jestem Niall- a jeszcze po chwili dodał- Masz akcent.
-Ty też- zaśmiał się.
-Ale ja mam irlandzki, a ty? Skąd przyjechałaś?- zapytał ciekawy.
-Z Polski- odpowiedziałam mu i nieco odbiegłam myślami. Trochę zrobiło mi się smutno, ale starałam się o tym zapomnieć.
-To co robisz tutaj?- zapytał wyraźnie zdziwiony.
-Rodzice się tutaj przeprowadzili, a ja mieszkałam w Polsce z dziadkami. W końcu rodzice zdecydowali, że i ja powinnam zostać tutaj na stałe. No i jestem.
-Do jakiej szkoły będziesz chodzić?- zadał kolejne pytanie.
-Mullingar High School.
-O, chodziło tam paru moich znajomych- stwierdził.
-I co myślą o tej szkole?
-Byli zadowoleni, nie masz o co się martwić- uśmiechnął się do mnie szeroko, a mnie lekko zauroczyło.
-Ugh, to dobrze. Co prawda dopiero od poniedziałku idę do szkoły, ale i tak strasznie się denerwuję. Tutaj jest zupełnie inny system niż w polskiej szkole. W sumie lepiej o tyle, że niższy poziom nauczania.
-Jak to?- zaciekawił się.
-W polskich szkołach jest strasznie trudno. Bierzemy więcej materiału w ciągu roku szkolnego niż w innych krajach. No ale w sumie to nic ciekawego.
-A według mnie bardzo.
-No dobra koniec o mnie, teraz trochę o tobie z chęcią posłucham.
Miło nam się rozmawiało. Okazało się, że nasi rodzice się znają, i że jego mama bardzo chciałaby mnie poznać, bo jeszcze nie miała okazji. Dowiedziałam się też, że jest w zespole, co mnie bardzo zaciekawiło. Obiecał mi również, że jutro pokaże mi okolicę i najciekawsze zakamarki Mullingar.
Mogę stwierdzić, że pierwszy dzień w nowym mieście był ciekawy. Już na wstępie poznałam przystojnego sąsiada! Nieźle się zaczęło.
-Dobra, to do jutra- powiedziałam, pomachałam mu i zamknęłam okno. Już nie mogłam się doczekać następnego dnia.
______________________________
Przepraszam, że tyle czekaliście, ale nie miałam wgl czasu pisać. A jeszcze w niedziele mam bierzmowanie. Fuj.
I odpowiem na pytanie Martyny. A więc główna bohaterka jest Polką, więc rodzina mówi do niej Karolina i Karo, a irlandzcy przyjaciele i znajomi Caroline i Caro c: Chyba wszystko wytłumaczyłam!
Do następnego xx