Nowy dom nie wprawdzie tak duży jak ten w Polsce, ale nie
mogłam narzekać. Miałam prawie o połowę
mniejszy pokój, którego ściany były koloru błękitnego. Biała toaletka, łóżka i
komoda. Miałam jeszcze drzwi, które prowadziły do mojej garderoby. Strasznie mi
się spodobała! Dużo miejsca na moje ubrania i inne pierdoły, które w starym
domy były na strychu. Ogólnie w pokoju dominował złoty, niebieski i biały.
Szerokie łóżko było wyższe niż od mojego poprzedniego. Kiedy wyglądnęłam przez
okno niestety byłam trochę rozczarowana. Myślałam o jakimś pięknym widoku.
Niestety widziałam tylko okno do czyjegoś pokoju.
Przysiadłam sobie na parapecie, który był o wiele niższy
niż w Polsce, wyścielony poduszkami i obity złotym materiałem. Rodzice naprawdę
się postarali.
Pokój był świetny. Pytanie jaka będzie szkoła? Czy znajdę
jakichś przyjaciół? I czy będę wszystko rozumiała? Co prawda przez ostatni rok
uczyłam się angielskiego dosyć intensywnie, ale to nie to samo. Tutaj mówią z
akcentem. Właściwie to ja też, ale mój jest polski, a ich irlandzki. Do szkoły
idę dopiero od poniedziałku, a jest środa. W piątek za to jadę odebrać
mundurek. Ciekawe jak wygląda?
-Karo!- zawołała mnie mama- przesunęłam gitarę i walizki
pod ścianę i ruszyłam na dół.
-Gdzie jesteś?- zapytałam.
-W kuchni, kochanie!- odpowiedziała mama.
-A gdzie jest kuchnia?- zapytałam nieco zdezorientowana.
Mama się za zaśmiała.
-Co chciałaś?- zapytałam, kiedy w końcu dotarłam do niej.
-Listonosz się pomylił i przyniósł nam listy sąsiada.
Mogłabyś je odnieść?
-Jasne. Który dom?
-Ten po lewej.
-OK- założyłam moje botki na szerokim obcasie, długi
szary sweter i wyszłam z listami w ręku.
Pogoda była nie najgorsza. 18 stopni i lekkie
zachmurzenie. Rozglądnęłam się po okolicy i nie chciało mi się wierzyć ze przez
najbliższe parę lat będę tu mieszkać i się uczyć.
Kiedy wyszłam już z naszej posesji skręciłam w prawo po
czym zatrzymałam się pod furtką identycznego domu jak nasz. Identyczna weranda
i identyczne ramy w oknach. Nawet trawnik był ścięty tak samo jak nasz.
Otworzyłam niską furtkę, która sięgała mi do pasa i weszłam. Rozglądnęłam się
dookoła i ruszyłam w stronę białych drzwi.
Zapukałam trzy razy i po chwili usłyszałam kroki i
śmiechy. Drzwi mi otworzył wysoki niebieskooki blondyn. Zauważyłam jeszcze
kilku chłopaków za nim w salonie jak grali w Fife.
-Hej- powiedziałam uśmiechnięta.
-Hej- odpowiedział mi przyjaźnie.
-Listonosz się pomylił i przez przypadek przyniósł nam te
listy- podałam mu trzy koperty, a kiedy nasze palce się zetknęły posłał mi
ciepły uśmiech.
-Dziękuję- odpowiedział.
Kiedy już zeszłam z werandy zawołał:
-Czekaj- zatrzymałam się i odwróciłam- Gdzie mieszkasz?-
podeszłam pod stopień i powiedziałam:
-Dzisiaj się wprowadziłam do tego domu- i pokazałam palcem
na identyczną budowlę obok.
Kiedy się nie odzywała powiedziałam- Miło było cię
poznać. Do zobaczenia- i ciepło się uśmiechnęłam.
-Do zobaczenia- odpowiedział mi nieco skrępowany.
Czułam jego wzrok na moich plecach, jednak nie odwróciłam
się. Szłam jak najlepiej potrafiłam.
~Perspektywa Nialla~
-Nialler, kto to był?- zapytał Louis z salonu.
-Nowa sąsiadka- odpowiedziałem dalej nieco oczarowany.
-Oho- zaczął Harry- To niezła musiała być ta sąsiadka.
-Oh przestań. Nie szukam teraz dziewczyny, dobrze o tym
wiesz- wziąłem puszkę coli, napiłem się łyka i usiadłem obok Liama.
-Serce nie sługa- powiedział Zayn- Też tak myślałem
dopóki nie poznałem Perrie.
-Właśnie blondasie. Nawet nie zauważysz jak się zakochasz
w jednej z fanek- dodał Liam.
-Ale ona mnie nie poznała. Poza tym ma akcent, więc
przeprowadziła się z jakiegoś innego kraju.
-Możliwe- powiedział Harry- Ale teraz chodźmy porobić coś innego.
-Nawet nie zapytałem jak ma na imię- idiota ze mnie.
~Perspektywa Karo
(Wieczór)~
Podeszłam do okna i je
otworzyłam na oścież. Dom naprzeciwko był strasznie blisko. Mogłam nawet zaglądnąć
przez okno do pokoju.
Wzięłam gitarę do ręki,
usiadłam na parapecie i zaczęłam delikatnie szarpać za struny. To mnie zawsze
uspokajało. Zamknęłam oczy i zaczęłam cicho nucić coś pod nosem. Dałam ponieść
się chwili. Kiedy skończyłam wymsknęło mi się ciche westchnienie. Usłyszałam brawa,
więc szybko odwróciłam głowę o 90 stopni w prawą stronę.
To był ten chłopak z sąsiedztwa.
Opierał się o taki sam parapet jak mój i delikatnie uśmiechał.
-Nieźle- stwierdził. Zarumieniłam
się nieco.
-Dzięki- odpowiedziałam nieco
zawstydzona.
-Więc jak masz na imię?-
zaczął nieco nie pewnie.
Odłożyłam gitarę na bok i
usiadłam naprzeciwko jego okna.
-Caroline,
ale mów mi Caro. A ty?- zapytałam.
Zrobił nieco
zdziwioną minę i po chwili powiedział:
-Jestem Niall- a jeszcze po
chwili dodał- Masz akcent.
-Ty też- zaśmiał się.
-Ale ja mam irlandzki, a ty? Skąd
przyjechałaś?- zapytał ciekawy.
-Z Polski- odpowiedziałam mu i
nieco odbiegłam myślami. Trochę zrobiło mi się smutno, ale starałam się o tym
zapomnieć.
-To co robisz tutaj?- zapytał
wyraźnie zdziwiony.
-Rodzice się tutaj
przeprowadzili, a ja mieszkałam w Polsce z dziadkami. W końcu rodzice
zdecydowali, że i ja powinnam zostać tutaj na stałe. No i jestem.
-Do jakiej szkoły będziesz
chodzić?- zadał kolejne pytanie.
-Mullingar High School.
-O, chodziło tam paru moich
znajomych- stwierdził.
-I co myślą o tej szkole?
-Byli zadowoleni, nie masz o
co się martwić- uśmiechnął się do mnie szeroko, a mnie lekko zauroczyło.
-Ugh, to dobrze. Co prawda
dopiero od poniedziałku idę do szkoły, ale i tak strasznie się denerwuję. Tutaj
jest zupełnie inny system niż w polskiej szkole. W sumie lepiej o tyle, że
niższy poziom nauczania.
-Jak to?- zaciekawił się.
-W polskich szkołach jest
strasznie trudno. Bierzemy więcej materiału w ciągu roku szkolnego niż w innych
krajach. No ale w sumie to nic ciekawego.
-A według mnie bardzo.
-No dobra koniec o mnie, teraz
trochę o tobie z chęcią posłucham.
Miło nam się rozmawiało. Okazało
się, że nasi rodzice się znają, i że jego mama bardzo chciałaby mnie poznać, bo
jeszcze nie miała okazji. Dowiedziałam się też, że jest w zespole, co mnie
bardzo zaciekawiło. Obiecał mi również, że jutro pokaże mi okolicę i najciekawsze
zakamarki Mullingar.
Mogę stwierdzić, że pierwszy
dzień w nowym mieście był ciekawy. Już na wstępie poznałam przystojnego
sąsiada! Nieźle się zaczęło.
-Dobra, to do jutra- powiedziałam,
pomachałam mu i zamknęłam okno. Już nie mogłam się doczekać następnego dnia.
______________________________
Przepraszam, że tyle czekaliście, ale nie miałam wgl czasu pisać. A jeszcze w niedziele mam bierzmowanie. Fuj.
I odpowiem na pytanie Martyny. A więc główna bohaterka jest Polką, więc rodzina mówi do niej Karolina i Karo, a irlandzcy przyjaciele i znajomi Caroline i Caro c: Chyba wszystko wytłumaczyłam!
Do następnego xx