wtorek, 25 grudnia 2012

Dwa

Ubrana czekałam na dole w salonie oglądając telewizję. Nie mogłam ukryć podekscytowana. w tym chłopaku coś mnie pociągało i interesowało. Sama nie wiedziałam, czy widziałam w nim tylko przyjaciela, czy może kogoś więcej. Drugi dzień w Mullingar, a ja już myślę jak poderwać sąsiada. No pięknie.
Z lekkiego zdenerwowania zaczęłam wyciągać guzik od pilota. Przejeżdżałam po nim palcem tak długo, aż w końcu się urwał i upadł na biały dywan obok kanapy. Szybko się po niego schyliłam i gorączkowo starałam wsadzić z powrotem, żeby nie było, że to moja wina, chociaż tak na prawdę pewnie i tak wyjdzie na jaw, że ja to zrobiłam.
Jednak w tym momencie z niecierpliwością czekałam na dźwięk dzwonka, więc nie przejęłam się tym zbytnio.
-Na co czekasz?- przestraszyłam się- Spokojnie, to tylko ja!- mama podniosłam ręce w górę.
-Znasz tego chłopaka z sąsiedztwa?- pokazałam w stronę domu, którego ściany było widać zza okna.
-No tak. Niall- odpowiedziała i zaczęła mi się badawczo przyglądać.
-Wczoraj obiecał mi, że przyjdzie o 10 i pokaże mi okolice, a później pójdziemy do centrum do jakiegoś fajnego baru- powiedziałam wszystko na jednym wdechu.
-O to miło, że już się poznaliście. Niall jest naprawdę miłym chłopcem, jednak niestety często nie ma go w w domu.
Zaciekawiłam się tym.
-Jak to często nie ma go w domu?
-No wiesz. Jest tylko okazyjnie i zostaje z tego co pamiętam jeszcze przez kolejne 4 dni. Potem znowu wraca w trasę- wszystko dokładnie przeanalizowałam w głowie i przypomniałam sobie jak ostatniej nocy wspominał, że jest w zespole. Jednak nie sądziłam, że aż tak znanym.
-Wow... a jak się nazywa ten zespół?- zapytałam z zaciekawieniem.
-One Direction, Skarbie. Zobacz na Google, to na pewno coś znajdziesz- mama wzięła kosz z praniem, który wyglądał na ciężki i poszła do piwnicy, aby włączyć pralkę.
Ja za to szybko chwyciłam mojego iPhone i załadowałam 'One Direction' w Google. Z wrażenia otworzyłam buzię. Było tam mnóstwo zdjęć jego oraz czterech innych chłopaków. Weszłam na wikipedię, po czym przeczytałam:
'Niall Horan to jeden z członków zespołu One Direction, który powstał w 2010 roku w brytyjskim X-factorze. Urodził się w Mullingar 13 września...'- nagle usłyszałam krótki dźwięk dzwonka, który rozbrzmiał się po całym domu. Zablokowałam smartfona i podeszłam do drzwi wejściowych. 
Ostatni raz poprawiłam swoje włosy, po czym nacisnęłam klamkę. 
Niall był ubrany w ciemne jeansy z obniżonym krokiem, w których nie powiem wyglądał seksownie. Białe Nike do kostki oraz granatową bluzę z kapturem nałożonym na głowę i przeciwsłoneczne Ray Bany na nosie. Jeszcze dzień wcześnie zapewne bym się zdziwiła, bo nie było słońca, ale wtedy już wiedziałam, że to był po prostu jego kamuflaż. 
-Gotowa?- zapytał lekko zachrypniętym głosem.
-Gotowa.

~Perspektywa Nialla~

Caroline była naprawdę kochaną osobą. Jej uśmiech mnie powalał, od którego nie mogłem oderwać wzroku. W pewnym momencie to zauważyła i oboje się zarumieniliśmy. Była naprawdę optymistycznie nastawiona do świata. Mieliśmy takie samo poczucie humoru, co  było po prostu urocze! W pewnym momencie miałem ochotę ją objąć. Jednak zaraz później przypomniałem sobie, że przecież nie chcę dziewczyny. Nie chcę się do nikogo przywiązywać. Z drugiej strony jednak fajnie byłoby mieć kogoś. Kogoś kto zawsze będzie cię wspierał i zawsze będzie na ciebie czekać i tęsknić. Będzie po prostu ważny w twoim życiu i na odwrót. Może kiedyś.

Do 'Nando's' zostało jeszcze jakieś 10 minut drogi, do którego przychodziłem z kumplami jeszcze przed x-factorem. Szczerze mówiąc tęskniłem za nimi trochę, ale mam przecież nowych przyjaciół, których kocham nad życie. A kto wie, może nawet i Caro za niedługo będzie jedną z moich najlepszych przyjaciół. Jednak póki co powinienem myśleć o tym, że za parę dni znowu wyjeżdżam na kolejne dwa tygodnie do Londynu. Znowu będę wracać do pustego mieszkania. Nikt nie będzie czekał na mnie z ciepłym obiadem. Znowu po części będę samotny. 
Ta myśl mnie dobijała. Nie dawała wewnętrznego spokoju. Cały czas mnie to dręczyło. Lou miał Eleanor, Liam Danielle, Zayn Perrie, Harry jakieś laski na boku. A ja? A ja jedzenie. Ale to nie to samo. Chyba dojrzałem do tego, że jedzenie jest bardzo ważne, ale miłość ważniejsza.
Wow, Nialler. Brawo! Wreszcie nie stawiasz jedzenia na pierwszym miejscu! Nieźle. 
Jednak jestem chyba zbyt nie śmiały, aby mieć dziewczynę. Po prostu nie potrafię. Nie chcę. To znaczy chcę, ale nie chcę zaczynać. Najlepiej jakby wszystko się już ułożyło za jednym pstryknięciem palca! 
Ehh. Szkoda, że się tak nie da.

Patrzę na Caro i jej dokładnie słucham jednocześnie rozmyślając. Jest naprawdę miła i ufna. Zakochałem się w jej oczach. Taki intensywny niebieski. Można się w nich zgubić. I nic nie przesadzam! Czuje, że w następnym czasie zostaniemy bliższymi przyjaciółmi.

-Niall?- zapytała?
-Hmm?- odmruknąłem. 
-Czy to prawda, że należysz do światowej sławy zespołu One Direction?- zapytała nieco nieśmiało. Wiedziałem, że w końcu się dowie i zapyta. 
Uśmiechnąłem się pod nosem i odpowiedziałem:
-Tak. Jestem w bandzie- powiedziałem to dumnie. 
-Ale jestem głupia- zrobiła facepalma.
-Wcale nie jesteś, Caro. Teraz po prostu wiem, że nie będziesz chciała się ze mną spotykać tylko dlatego, że jestem bogaty i sławny. Dobrze, że teraz o tym wspomniałaś. Wyrobiłaś sobie opinię wcześniej niż dowiedziałaś się, że jestem 'ten Niall Horan'.
-W sumie rzeczywiście lepiej. I tak wyrobiłam już sobie o tobie zdanie- uśmiechnęła się nieśmiało.
-Huh, jakie?- zapytałem zaciekawiony jej odpowiedzią.
-Dobre- uśmiechnęła się delikatnie. Wiedziałem, że chciała powiedzieć więcej, ale się od tego powstrzymała. Ciekawe dlaczego? 
A może kłamała, bo tak naprawdę nie polubiła mnie?+
Oj Horan, Horan. Ogarnij się i nawiąż jakąś sensowną rozmowę. 

-Więc jakie masz plany na resztę dnia?- tylko na tyle cię stać, mózgu?
-W sumie to nic ciekawego. Wrócę do domu, pomogę mamcie posprzątać i zajmę się czymś. Muszę się zacząć przygotowywać psychicznie do pierwszego dnia w szkole w irlandzkiej szkole. Szczerze mówiąc wcale mi się to nie uśmiecha. Denerwuję się- powiedziała i rzeczywiście miała mało ciekawy wyraz twarzy.
-Ej, mała, nie martw się. Na pewno sobie poradzisz. Nie wiem jak jest w Polsce, ale widocznie inaczej, bo tutaj wszyscy cię przyjmą z otwartymi ramionami. Tym bardziej, że jesteś w Mullingar- popatrzyłem na nią- Chyba cie nie przekonałem?
-Nie bardzo- wykrzywiła trochę twarz.
-No dobra- właśnie wchodziliśmy do baru- To zajmiemy jakieś miejsce i ci wszystko wyjaśnię.

~Perspektywa Karo~

-Tędy- powiedział i dalej szłam za nim.
Wybrał stolik na końcu baru, gdzie było mało światła. Mniejsze prawdopodobieństwo, że ktoś go rozpozna. Sprytnie. 
W barze nie było wielu osób. A jeśli już, to głównie siedzieli przy samej ladzie i siączyli wolno piwo, albo jakiś inny alkoholowy napój. Na środku były ułożone trzy stoły bilardowe, nad którymi wisiały lampy. Na matowych grafitowych ścianach było dużo zdjęć i obrazków, a na samym środku gigantycznej pustej ściany kogucik i napis 'Nando's'.Ogólnie całość reprezentowała się przyjemnie i przytulnie. Wiedziałam, że będę tutaj częstym gościem.
-Czego byś się chciała napić?- z rozmyślań wyrwał mnie aksamitny głos Nialla.
-Kawy z mlekiem i dwoma łyżeczkami cukru- odpowiedziałam uśmiechając się.
-A coś do jedzenia?
-Frytki- odpowiedziałam po chwili namysłu.
-Tylko tyle?- zdziwił się bardzo.
-Tak, tyle wystarczy- wzruszył ramionami, posłał mi uśmiech i poszedł do baru.
Wyciągnęłam telefon i chciałam wysłać do kogoś sms-a, ale przypomniałam sobie, że nie mam komu go wysłać. Przyjaciele? Nie miałam ich już. Kiedy mieszkałam w Polsce owszem, ale teraz kiedy się przeprowadziłam po prostu odeszli. Zapomnieli o mnie, nie odpisują na sms-y. Smutne, ale niestety prawdziwe. A mamie przecież na napiszę "boże, jaki on sexowny!". No trudno. Pozostaje mi tylko schować stary telefon do kieszeni i czekać, aż wróci Niall.
Rozglądnęłam się jeszcze raz na około. Przy stolikach siedzieli głównie rodziny z dziećmi. Wiedziałam, że w zwyczaju Irlandczyków było chodzenie do restauracji na obiady. Nie chciało im się gotować w domu, więc to było najłatwiejszym rozwiązaniem.
Z powrotem wróciłam wzrokiem przed siebie. Niall wracał, chowając portfel i rachunek do kieszeni. Spojrzał na mnie, a ja automatycznie spuściłam wzrok w ziemię.
Usiadł na przeciwko mnie.
-A więc jakie masz plany na przyszłość? Planujesz zostać w Irlandii na dłużej? Czy może zamierzasz wrócić do Polski w najbliższym czasie?- dopytywał zaciekawiony.
-Nie mam pojęcia. Szczerze mówiąc jestem zagubiona. Chciałabym coś osiągnąć, ale sama nie wiem co. Po prostu mam pustkę w głowie. Nie wiem co będę robić w życiu. Nic- popatrzyłam na ścianę za Niallem i się lekko zamyśliłam.
-Ej mała, spokojnie. Poradzisz sobie. Jeśli coś nie pójdzie to ja zawsze mogę ci pomóc. Nie znamy się może dobrze, ale mamy dużo czasu przed sobą. Poza tym twoich rodziców znam od lat, więc nie mam pojęcia czemu ciebie poznałem dopiero teraz. Przypominasz mi swoją mamę. Jesteście strasznie do siebie podobne.
-Tak, wiem- uśmiechnęłam się.
-Z uśmiechem wyglądasz o wiele lepiej, więc obiecaj mi, że już nigdy nie będziesz się smucić- zrobił krótką pauzę- Słyszysz? Obiecaj.
-Obiecuję- powiedziałam cicho.
-No i tak ma być!

~Perspektywa Nialla~

-Obiecuję- powiedziała, jednak nie przekonała mnie. Nie chciałem dalej ciągnąć tego tematu, więc tylko odpowiedziałem:
-No i tak ma być.
Akurat przyszedł kelner z jedzeniem. Caro popatrzyła na mój talerz niemal z otworzoną buzią.
-No co?- zapytałem, dobrze wiedząc o co jej chodzi.
-Zjesz to wszystko?- zapytała nie dowierzając w to, na co patrzy.
-No jasne, czemu nie?
-Dużo- stwierdziła.
-Przyzwyczajaj się mała. 
 Po 5 minutach, Caro znudziło się zwykłe jedzenie frytek i rzuciła jedną we mnie. Nieco się zdziwiłem, ale kiedy zobaczyłem jej roześmianą twarz, moja również zaczęła się śmiać. Niestety na moim talerzu było spaghetti, hamburger i nuggetsy, więc postanowiłam zmarnować trochę makaronu. Jeden klusek wylądował na jej włosach.
-Ej! Tylko nie włosy!- powiedziała, a prawie krzyknęła.
-Zupełnie jak Zayn! Muszę was ze sobą poznać!- szybko stwierdziłem. 
-Bo ja wiem- stwierdziła krótko.
-Czemu nie? Na pewno się polubicie- byłem tego pewny. 
-Oby- odpowiedziała z uśmiechem.
Zgarbiła się nieco bardziej i zaczęła mieszać frytkiem w ketchupie jedną ręką, a drugą podpierała sobie głowę. Już ją podnosiła do ust, lecz niestety. Frytka było za blisko w zasięgu mojej twarzy, więc otworzyłem paszczę i prawie odgryzłem jej palce.
-Niall!- zbulwersowała się.
-Musisz się nauczyć, że wszystko, co da się zjeść i znajduje się 20 centymetrów od mojej twarzy jest w strefie zagrożenia. 
Zaśmiała się szczerze. 
Lubiłem ją rozśmieszać. Dawało mi to dużo przyjemności. Kiedy pomyślałem, że pozostało jeszcze tylko parę dni, nie chciałem. Wolałbym zostać tutaj i poznać ją lepiej. Chodzić nawet do zwykłej szkoły, nić codziennie udzielać wywiadów, chodzić na sesje i inne tego typu sprawy. Wiele osób wiele by dało za takie życie, jednak ja byłem już przemęczony tym wszystkim. Nie chciałem. Nawet koncerty nie dawały mi już tyle radości co na początku. Po prostu nie miałem z kim się cieszyć. Przerażające. Mieć wszystko i tak naprawdę nic. Smutna rzeczywistość.
-Ej- wyszeptała cicho Caro, wyrywając mnie z moich myśli- Niall- próbowała zwrócić moją uwagę. 
-Co, Caro?
Pokazała najpierw palcem w prawą stronę. Od razu podążyłem za jej dłonią wzrokiem. 
-Cholera...- wyszeptałem.
Do baru weszło paru mężczyzn z aparatami. To byli dziennikarze.
-Chodź. Musimy się jakoś stąd wydostać- nawet nie wiem kiedy chwyciłem ją za rękę i szybko pociągnąłem w stronę kuchni. Przeszliśmy nie zauważeni. Szukałem gorączkowo mojego kumpla- Dave'a. kiedy w końcu go znalazłem, wypełniającego jakieś papiery przy blacie, podbiegłem szybko do niego i zacząłem gorączkowo  mówić:
-Dude, pomóż nam się wydostać stąd! Dziennikarze się dowiedzieli, że jestem w Mullingar.
-Cholera...- powiedział szybko i się skrzywił. Caro jedynie przyglądała się wszystkiemu nie ogarniając- Tędy- machnął ręką, nakazując, żebyśmy szli za nim. Też tak zrobiliśmy.
W końcu dotarliśmy do drzwi, które tak jak się domyślałem prowadziły do tylnego wyjścia. Zgadłem.
-Dalej już wiesz co robić- poklepał mnie po plecach i uśmiechnął.
-Dzięki stary, kocham cię- też go klepnąłem i pociągnąłem blondynkę za sobą- No dobra. Teraz słuchaj. Kiedy wyjedziemy od razu biegniemy w prawo. Nie oglądasz się za sobą, tylko biegniesz- pokiwała głową, a na jej twarzy pojawiło się wyzwanie? Tak, chyba tak.
Otworzyłem drzwi i szybko zaczęliśmy biec. Wiedziałem, że paparazzi już się zorientowali i biegli za nami. Zdążyli pewnie już zrobić masę zdjęć. Znowu będą plotki i hejty. Nienawidzę tego. Już widziałem tytuły na pierwszych stronach gazet 'Niall Horan i tajemnicze blondynka. Czyżby nasz blondyn się zakochał?'.
"No to jestem w dupie"- pomyślałem.
Pół minuty później byliśmy już pod moim domem i gorączkowo pukałem do drzwi mojego domu. Matka szybko zareagowała i pospiesznie otwarła drzwi.
Wbiegliśmy do środka, a ona zatrzasnęła ja za nami.
-No to pięknie- stwierdziła.

~Perspektywa Caro~

Boże! Co to było?! Nigdy więcej! Coś czuję, że jutro nie wstanę z łóżko, bo takie będę miała zakwasy. Skrzywiłam się na samą myśl.
Kiedy wyprostowałam się, zorientowałam się, że patrzy się na mnie mama Nialla. Od razu się uśmiechnęłam dalej sapiąc ze zmęczenia. 
Również się uśmiechała. Wyglądała na naprawdę miłą kobietę, który czułam, że w najbliższym czasie naprawdę polubię.
-No i jakie wrażenia po pierwszym wyścigu?- zapytała jego mama.
-Nie-nawidzę bie-gać- mówił z pauzami sapiąc. 
-Miło mi cię w końcu poznać Caro, wiele o tobie słyszałam- podeszła do mnie i mnie przytuliła. Też ją objęłam niezgrabnie. Dziwnie się czułam w takiej sytuacji, ale było to naprawdę miłe.
Cały czas uśmiechała się do mnie szeroko.
-Ja też o pani wiele słyszałam- odpowiedziałam zgodnie z prawdą i z większą pewnością siebie w głosie. Mama mi dużo opowiadała o swoich 'ulubionych sąsiadach', których miała naprawdę wielu! 
-Na pewno jesteście głodni. Idźcie do salonu, a ja wam za ten czas zrobię jakieś kanapki- powiedziała i wyszła do kuchni, a ja podążyłam za Niallem, który co chwilę oglądał się za mną, jakby myślał, że z giną w domu identycznym jak mój. Tylko się uśmiechnęłam pod nosem.
-Co chcesz pooglądać?- zapytał spoglądając na mnie spode łba.
-Nie wiem. Nie znam irlandzkiej telewizji- zaśmiał się i klepnął w czoło.
-No tak. W takim razie może byś w coś pograła?- zapytał już podchodząc do stolika z grami. uradowałam się w sercu i aż pod skoczyłam na kanapie.
-Fifa!- powiedziałam głośno.
Zarechotał i włożył płytę do PS3.
-Widzę, że lubisz sport!
-Bardzo! I uważaj! Ogram cię!- zaśmiałam się.

~Perspektywa Nialla~

Graliśmy jakieś parę godzin, jednocześnie jedząc to co mama nam podsuwała do pokoju. Szczerze mówiąc myślałem, że Caro dobrze gra, ale już po pierwszej połowie meczu przegrywała. Co chwilę po cichu klęła pod nosem, myśląc, że tego nie słyszę. Widziałem zaciętość na jej twarzy oraz skupienie. Wierciła się i co chwile zmieniała pozycję. Wyglądało to naprawdę zabawnie. Oczywiście dałem jej wygrać. Nie pogodziłaby się z przegraną! Kiedy wygrywała każdy mecz, cieszyła się jak małe dziecko i podskakiwała. Śmiałem się razem z nią. Miło było tak dla odmiany pobyć z kimś innym. Zawsze to byli chłopacy i ewentualnie Amy, które teraz się ode mnie odsunęła. Nie dziwię się jej. W ogóle nie miałem dla niej czasu, a teraz miała trudny czas. Muszę jej to jakoś wynagrodzić po trasie.
-Niall?- Caro wyrwała mnie z zamyślenia.
Popatrzyłem na nią pytająco, a ona powiedziała:
-Jest już 21 00. Pójdę już do domu.
-Ale nie musisz iść, jeśli nie chcesz- nie chciałem, żeby szła.
-Też bym chciała zostać, ale obiecałam pomóc mamie- odpowiedziała z niechęcią.
-No dobra. To chodź, odprowadzę cię- już kierowaliśmy się w stronę drzwi frontowych, ale przypomniałem sobie, że przed domem jest mnóstwo paparazzi i pewnie też fanek.
-Nie przejdziemy przodem- zauważyła.
-Chodź tyłem- wyszliśmy przez taras do ogrodu. Podstawiłem stołek pod drewniane ogrodzenie i szybko przeskoczyłem pierwszy na jej stronę, po czym pomogłem przejść Caro. Poszło jej to trochę bardziej opornie niż mi, ale chwilę potem już stała obok mnie.
-Dziękuję- powiedziała z nieśmiałym uśmiechem.
-Ale za co?- roześmiałem się cicho.
-Za ten dzień. Druga doba w nowym mieście, kraju, a ja już poznałam kogoś- zrobiła pauzę- Dziękuję- po czym ucałowała delikatnie mój policzek. Czułem, że się zarumieniłem.
-Nie ma za co. Jeszcze wiele dni przed nami. Dużo czasu na spędzenie go razem- uśmiechnąłem się szeroko.
-Tak- odwzajemniła mój uśmiech- Idę. Do zobaczenia- pomachała mi na pożegnanie i zniknęła w otwartych drzwiach tarasu.
Patrzyłam chwilę w tym kierunki, po czym przeskoczyłem przez płot.
To był niesamowity dzień. Muszę wymyślić jakieś pretekst, aby spotkać się z nią jutro. Zostało mi tylko kilka dni.
__________________________________
Ta da! W cholere długo go pisałam i nie jest najlepszy, ale miałam wenę i chciałam go dokończyć przed obiadem. Za chwilę goście przyjadą i nie wejdę pewnie na laptopa przez najbliższe parę godzin.
Komentujcie i piszcie co Wam się nie podoba, albo podoba :3 Czekam xxxx